Biuro Spraw Beznadziejnych

Biuro Spraw Beznadziejnych

...

Więc - żebyś w trosce nie żył, więc - żebyś nie żyła w płaczu, przyjdź do mnie, ponury zwierzu, przyjdź, nocy, targana rozpaczą ...

Baju, baju z Dubaju

WierszePosted by Ela Tue, November 12, 2013 22:46:34

Otrzymałam dostatecznie wiele znaków z góry, żeby pojąć wreszcie, że nie pisany był mi ten Dubaj.

Prolog

Powiem szczerze jak na spowiedzi, chyba trochę diabła we mnie siedzi:

zamiast Markowi 60 urodziny, chciałam sobie sprawić imieniny.

W Dubaju dla mnie jak w raju, a Marek lepiej czułby się chyba w Kłaju.

Nie znosi głośnego arabskiego, miał na Nilu posmak tego.

Najsamprzód okazało się, że z zakupem spóźniliśmy się.

Zamawia się bowiem wódkę do samolotu, bo alkohol nie ma wlotu

do kraju muzułmańskiego, wolą tam shishę kolego.

Grom z jasnego nieba

Już coś czuję, ale dalej się pakuję

Aż tu, jak grom z jasnego poranka sobotniego

tak mnie ścisnął skurcz, że ręką ni nogą nie rusz.

Wzywamy pogotowie, przyjeżdża pielęgniarz sympatyczny,

bada i gada: Nic tu po mnie

jechać do szpitala wypada

Jak tu jechać skoro leżę bez ruchu

Nic to! mówi, wezwiemy dwóch zuchów

co nosze mają i sprawnie cię do szpitala oddają.

Pielęgniarz pojechał. Przyjechały zuchy,

ale nie dodały otuchy ich miny, gdy stwierdzili zgodnie

że im po schodach znosić niewygodnie.

Zamiast na noszach wolą na krześle.

Chyba elektrycznym ty ośle, mówię pod nosem,

bo zgiąć nawet pod śmiertelnym ciosem

mnie się nie uda.

Robcie co chcecie, jakieś cuda, ja się tego trzymam, że się nie zginam.

Tępe zuchy rada w radę, zawołały sobie babę

W ambulansie przyjechała, nosze mniejsze z sobą miała

do nich skrzętnie przywiązała moją biedną osobę

i do ambulansu zaniosła z kierowcą,

nad osiłków głupotą pukając się w głowę.

Szpital

A w szpitalu wielkie cyrki, bo mnie jeszcze bardziej chwycił

skurcz okropny ten skurczybyk.

By uniknąć nowych ryzyk naćpali mnie tam morfiną,

ledwo poznałam że byłam tam z rodziną,

Mareczka obraz mi zaczął pływać.

Lecz chętnie tego więcej mogę używać, bo wreszcie stanęłam na nogi

i poszłam gdzie król piechotą, a ostatni raz tam byłam przed sobotą.

Pani doktor zaświadczenie wystawiła: do Dubaju nie da rady jechać Elu miła

Stan się poprawia, nadzieja na wylot

Ale ze mnie twarda sztuka,

w poniedziałek drugiego lekarza odwiedzam

i przedkładam że może w badaniu była luka

we wtorek pewno już mnie boleć przestanie

więc do tego Dubaju może będę w stanie?

Pan doktor przystojny taki, żem na sam widok ozdrowiała

wyginam więc trochę więcej ciała,

a ten mówi no jak tak giąć możesz to sie pakować do Dubaju spiesz

No to szybko walizki, waluta, lecz najpierwej dobre miejsce w samolocie

żeby w nim nie siedzieć jak skuta

prowiant, kwiatki, wszystko szybko w pocie.

Finał na lotnisku

Gooootowe, załatwili, taksówkę zamówili,

na lotnisko dojechali, walizkę oddali

lecz coś się wydaje walić.

Zamiast miejsc wykupionych, w których można wyciągnąć gnaty

każą nam siadać gdzieś w ciasnocie.

Mówię: jestem w kłopocie, bo tak podróży nie zniosę

i o moje miejsca przy wyjściu awaryjnym wnoszę.

Nic z tego, bo pani jest słaba a przy awaryjnym musi siedzieć silna baba

Tutaj się już zestrachałam, przecie Pan Bóg już mi znak daje trzeci

Nie rób Markowi co jemu nie miło, bo cię od tego odegnę siłą.

Dawać walizkę z powrotem niecnoty! Do Dubaju jeszcze pojadę kiedyś, potem



  • Comments(1)//bsb.nla.se/#post606