Biuro Spraw Beznadziejnych

Biuro Spraw Beznadziejnych

...

Więc - żebyś w trosce nie żył, więc - żebyś nie żyła w płaczu, przyjdź do mnie, ponury zwierzu, przyjdź, nocy, targana rozpaczą ...

Nareszcie w Budapeszcie

ChorusPosted by Ela Wed, February 05, 2014 12:05:12

Zanim zebrałyśmy się do zdjęcia po balecie w operze zgaszono światło i dlatego jesteśmy trochę niewyraźne.
Lepiej wyszły zdjęcia mniejszymi grupami


Siedziałam w operze obok znawczyni baletu Oniegin, prawdopodobnie baletnicy rosyjskiej, byłej baletnicy - oto jej stopy wylewające się z ciasnych czułenek:
Króliczki polsko-szwedzkie czuły się w Budapeszcie jak ryby w wodzie.
Króliczek dyrygujący. "Wycieczka bardzo, bardzo, ... "

Króliczek ryczący ze śmiechu. "High five!!! "
Reszta zadowolonych króliczków. "Wycieczka, że tak powiem, superowa"
"Wspaaaniałą!"

Na pchlim targu testowałyśmy inne nakrycia głowy, tudzież granaty i panzerfausty.

Pluskały też w wodzie dosłownie, w Szechenyi, gdzie wodę schładza się z 75 stopni w źródle do 38 stopni w basenie.
Hania jak zwykle pierwszoplanowo.

W jednej z baszt rybackich znalazłyśmy zachwycającego muzyka: Peter Loczi. Ze zmarzniętymi palcami, gołymi czerwonymi od mrozu łydkami, na instrumencie ze sklejki i strun fortepianowych dał nam koncert prawie godzinny, rozczulając nas swoim aksamitnym głosem. Można go posłuchać na youtubie, śpiewa w wielu językach (w każdym podobnie niewyraźnie jak my).


  • Comments(0)

Fill in only if you are not real





The following XHTML tags are allowed: <b>, <br/>, <em>, <i>, <strong>, <u>. CSS styles and Javascript are not permitted.